Chluba niczyja
Po kampanii i wyborach pomyślałem słowami Juliana Tuwima: „Przechodzę, mijam, milczę: obcy, zimny, smutny”. Więc wolę dzisiaj napisać o rocznicy, którą te wydarzenia przyćmiły. Otóż w 1945 r. zaczęto odbudowywać Warszawę.
Na lewym brzegu ciemność rozwidniona co najwyżej śniegiem. Tak nocą z prawego brzegu Wisły widzą ruiny ci, którzy tędy akurat ściągają do miasta. Odkąd 17 stycznia zajęli je czerwonoarmiści i kościuszkowcy, pośród tysięcy przyjezdnych zewsząd, ciężarówkami, pociągami zapełnionymi po dach zbliżają się do tej ciemności. Może jeszcze w pamięci niektórych rozprasza ją ogień, eksplozje albo dawne życie jakby nigdy nic.
Teraz na lewym brzegu cisza. Uderza ona nocą i za dnia, podobnie jak swąd spalenizny i fetor zwierzęcych i ludzkich zwłok. Dopiero z czasem rozgęszczą tę ciszę warkoty pojedynczych pojazdów, kroki, nawoływanie przekupki, hurgoty...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)