Jeszcze nie. Nigdy nie
Miłość i opowieść nie chcą odwlec swojego zakończenia, ale je unicestwić. Dobra opowieść, jak prawdziwa miłość, jest tą, która postanowiła, że nigdy się nie skończy.
Jeśli chcemy się przekonać o jakości danej opowieści, musimy zaczekać do jej zakończenia. Po to, żeby nie tyle zobaczyć, JAK się skończy, ale ILE RAZY będzie to robić. Jeśli urwie się nagle – jednym, choćby i najbardziej efektownym zdaniem lub sceną – straciliśmy niepotrzebnie czas. Zyskaliśmy go natomiast, jeżeli historia będzie swoje odejście przeciągać w nieskończoność, rozszczepiać ostatnią kropkę na atomy, ociągać się, zarzekać jak dzieci nad pudełkiem czekoladek („Jeszcze jedna, to już ostatnia. Teraz już naprawdę – najostatniejsza”). Jak w Trylogii: może jeszcze jeden ślub albo chociaż zaręczyny? Jeszcze jeden pogrzeb, ostatnia – już naprawdę – mowa. Albo chociaż jakaś bitwa. Czy we „Władcy Pierścieni”: ile razy można robić porządki po Wielkim Złu? I ile jeszcze będzie tych...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)