Śmieszna sobota
Ameryka jest bardzo dziwnym krajem. I piszę to ja, która tu mieszkam od ponad pół wieku i czuję się tutaj jak u siebie w domu. No bo to jest mój dom, chociaż piszę po polsku dla pisma, które wychodzi w Polsce.
To, co w Ameryce uderza – i piszę to ze świadomością, że popadam w banały – to różnorodność, kontrasty, pluralizm, kakofonia wszystkiego. Najwybitniejsi naukowcy na świecie i maturzyści, którzy nie umieją czytać i pisać. Zaawansowane komputery, które służą nie tylko do obliczania gęstości czarnych dziur, ale też do obliczenia, ile wynosi 15 proc. ze 100. Większość ludzi potępia politykę na przykład Iranu, ale większość tej większości nie umiałaby nie tylko pokazać Iranu na mapie, ale nie wiedziałaby nawet, na jakim kontynencie go szukać itd., itp.
Ostatnia sobota, 14 czerwca, była surrealistycznym dniem. I piszę o tym, bo tego nie można zrozumieć, ale można spróbować opisać na kilku przykładach. Po pierwsze, świat płonie, nie tylko trwa agresja Rosji na Ukrainę,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)