Rekruckie wyczyny
Alexowi Garlandowi udało się ożywić skonwencjonalizowane kino wojenne i zaproponować autentycznie świeży sposób filmowania boju. Jego „Wojna” niespodziewanie ominęła polskie kina i trafiła prosto na platformę Prime Video.
Wojna” („Warfare”) zaczyna się jak sequel „Pięknej pracy” Claire Denis. W finale tamtego francuskiego arcydzieła żołnierz wydalony z Legii Cudzoziemskiej zatracał się w tańcu do eurodance’owego bangiera „The Rhythm of the Night”. Tańczył do utraty sił, wiedząc, że nic lepszego niż armia, wspólnota męskich ciał i dusz, już go w życiu nie spotka. Alex Garland jakby podejmuje rytm tamtej piosenki i wbija nas w fotel osłupiającym otwarciem „Warfare”. Oddział uzbrojonych po zęby żołnierzy gapi się w mały telewizor, na którym leci widoeklip do „Call on Me” Erica Prydza. Kto raz widział ten teledysk, nigdy go nie pomyli z żadnym innym: niby zajęcia aerobiku, poruszanie ścięgien, naprężanie mięśni, zwykłe cardio w sportowym strojach, ale wszystko ewidentnie ocieka seksem.
Chłopaki w mundurach Navy SEALs gapią się jak zaczarowani w ten „trening”, wybuchy śmiechu i salwy oklasków; wszyscy, niczym jeden organizm, coraz bardziej żywiołowo reagują – nucą, bujają się na boki i robią wygibasy. Przecież na irackich ulicach kobiety widują tylko w burkach. Ale już nawet nie chodzi o erotykę – ta scena to czyste kino, filmowe płynne złoto. Chwila beztroski, głupkowatej radości z życia, zdrowia, młodości. Pierwszy i ostatni taki moment, więcej podobnych w fascynującym filmie Garlanda nie uświadczymy.
Bliskość...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
