USA wymuszą zwrot wodnego długu Meksyku. Żarty się kończą
Niemal ćwierć miliarda metrów sześciennych wody przepłynęło w ciągu dwóch ostatnich tygodni minionego roku z Meksyku do USA.
Ta operacja to wynik swoistej windykacji, jaką zafundował południowym sąsiadom Biały Dom. I dowód na to, że żarty na temat wojen o wodę się kończą.
Amerykańscy rolnicy – szczególnie w Teksasie, ale sprawa dotyczy praktycznie całego południowo-zachodniego pogranicza USA – zostali uratowani. Taki przynajmniej jest przekaz Białego Domu, który przez ostatnie pół roku naciskał meksykańskich sąsiadów nie tylko w sprawie imigracji, zorganizowanej przestępczości czy handlu – ale też w sprawie narastającego długu wodnego.
– Rozmowy przyniosły już rezultaty, w postaci uwolnienia zasobu ponad 249 mln metrów sześciennych wody (w oryginale 202 tys. akrostóp, jednostki, jaką Amerykanie mierzą duże zasoby wodne – red.), z dostawami, które rozpoczęły się w połowie grudnia – dowodził Luke Lindberg, podsekretarz handlu i zagranicznych stosunków rolniczych w administracji Donalda Trumpa, cytowany przez lokalne media na południu USA. – To istotny sygnał, że Meksyk chce odpowiedzieć na obawy o los układu wodnego – dodawał, odnosząc się do obowiązującej już od ponad 80 lat umowy między oboma państwami.
Narastający dług wodny
Gdy Waszyngton i Mexico City zawierały tę umowę, w 1944 r., woda nie była zasobem, którego obu państwom by brakowało. Układ wodny był raczej aktem administracyjnego podziału – a w zasadzie wymiany – zasobów...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
