Zadania zlecone to bolączka praktycznie wszystkich miast
Są one wyceniane na absolutnym minimum i to zawsze rodzi problemy. W praktyce oznacza to przerzucanie części kosztów przez rząd na samorządy – mówi Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla.
Aż trudno uwierzyć, ale wojna w Ukrainie trwa już cztery lata. Jak ten czas zmienił Przemyśl, miasto leżące bardzo blisko ukraińskiej granicy?
Zmiany miały miejsce z pewnością na początku wojny, ale w tej chwili życie w mieście toczy się swoim torem. Mieszkańcy cały czas patrzą na to, co się dzieje na Ukrainie, z pewnym zastanowieniem – nie z niepokojem, bo jednak miasto żyje swoim życiem, ludzie pracują, a dzieci chodzą do szkół. Od ubiegłego roku widzimy też, że w sezonie wraca ruch turystyczny, zarówno z Polski, jak i innych krajów. I nie zawsze jest to ruch związany z uchodźcami z Ukrainy.
W czasie pierwszych miesięcy po wybuchu wojny Przemyśl był jednym z kluczowych punktów pomocy humanitarnej. A dziś są jeszcze przypadki, że pojawiają się kolejni wojenni migranci?
Obecnie jest to już marginalne zjawisko. W Przemyślu nadal funkcjonuje punkt recepcyjny, w którym można zasięgnąć informacji, czy uzyskać pomoc. Nie ma już jednak takiego ruchu, jaki widzieliśmy na początku i tej rzeki ludzi w sposób niezorganizowany opuszczających Ukrainę. Dziś, nawet jeżeli ktoś myśli o wyjeździe z Ukrainy, choćby z powodu wojny, to ma czas na to, żeby to przemyśleć, zaplanować, a przede wszystkim podjąć decyzję, dokąd chce jechać...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
