Ameryka wyciąga rękę do Europy
Los Stanów Zjednoczonych i Europy jest powiązany – zapewnił na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium sekretarz stanu Marco Rubio. Ale Europejczycy chcą teraz równego partnerstwa, nie dawnej podległości Amerykanom.
Na sali najpierw zapadła cisza. Potem jakby czuć było ulgę. Aż wreszcie deklaracje Rubio przyjęto oklaskami. Nawet na stojąco. Bo też szef amerykańskiej dyplomacji robił, co mógł, aby choć po części zasypać przepaść, jaka powstała w relacjach transatlantyckich w ciągu roku rządów Donalda Trumpa.
– Naszym domem jest półkula zachodnia, ale zawsze pozostaniemy dziećmi Europy – powiedział w jednej z licznych emocjonalnych formuł, do których sięgnął w tym przemówieniu. I wdał się w opis długiej listy europejskich odkrywców, przedsiębiorców czy naukowców, którzy zbudowali to, czym są dziś Stany Zjednoczone. Choć w wywiadzie sprzed kilku dni dla „Rzeczpospolitej” ambasador USA Thomas Rose zapewniał, że Polska jest dla Ameryki wzorem alianta, który powinna naśladować cała wolna Europa, o polskim udziale w budowie Stanów Marco Rubio nie wspomniał.
– Przeszłość bezpowrotnie odeszła. A przeznaczenie czeka! – tak sekretarz stanu wezwał Europę do budowy wspólnej przyszłości. I zapewnił: Jeśli będzie trzeba, sami tę walkę podejmiemy. Ale chcemy to zrobić razem z naszymi europejskimi aliantami.
Koszt końca historii
To była zawoalowana odpowiedź na deklarację kanclerza Niemiec Friedricha Merza z poprzedniego dnia. Niemiecki polityk ostrzegł, że „w świecie rywalizacji potęg bez wsparcia europejskich sojuszników USA...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
