Koszty duszą rynek ładowania e-aut
Masową elektryfikację polskiej motoryzacji hamują koszty budowy i utrzymania infrastruktury, nieproporcjonalnie wysokie przy ograniczonym popycie na ładowanie.
Choć ubiegły rok przyspieszył wzrost sprzedaży samochodów elektrycznych w Polsce do najwyższego poziomu w UE, ponad pięciokrotnie większego od unijnej średniej (161,1 proc. wobec 29,9 proc. w UE), to 2026 r. przyniesie nam mocne hamowanie rynku. Branża motoryzacyjna szuka pomysłu na zrekompensowanie braku dopłat, których wart 1,1 mld zł budżet wyczerpał się w styczniu, o 3 miesiące wcześniej niż zakładano.
Część dealerów już obniżyła katalogowe ceny elektryków, dodatkowo poganiana rosnącą ofertą tanich samochodów elektrycznych z Chin, które na koniec grudnia oferowano w Polsce w 18 markach, a liczba ich rejestracji podskoczyła w ciągu ubiegłego roku jedenastokrotnie. Mimo to, w 2026 r. popyt się schłodzi, a w jego pierwszej połowie spadki będą głębokie, na poziomie kilkudziesięciu procent.
6 tys. lokalizacji
Atutem samochodów elektrycznych mają być teraz zmiany regulacyjne: według Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM), brak dopłat mogą w pewnym stopniu równoważyć nowe limity amortyzacji (100 tys. zł dla aut spalinowych w porównaniu do 225 tys. zł dla elektryków), co byłoby istotną zachętą dla nabywców flotowych. Jednak najbardziej na...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)