Bezpieczniejsza pani będzie
Czuła, że chociaż starała się nie zwracać na siebie uwagi, budzi dyskretne zainteresowanie oficerów. Kobieta? I jeszcze w mundurze oficera? Jak to w ogóle możliwe? Przecież w polskim wojsku kobiet żołnierzy nie było, oficerów tym bardziej.
Janina do punktu zbornego na poznańskim Dworcu Zachodnim dotarła sprawnie. Gromadzili się tam cywile. Czekało też kilku kolegów z Aeroklubu Poznańskiego. Powitali się niezbyt wylewnie, po żołniersku, ale wszyscy czuli wzruszenie i powagę chwili. Oto zaczyna się czas, którego wszyscy się spodziewali – każdy jednak też błagał Pana Boga, by nie nastąpił. Teraz trzeba się było z nim zmierzyć.
Poza tym wszyscy starali się maksymalnie skupić i działać w sposób zdyscyplinowany, by jak najsprawniej opuścić miasto. Nie było to łatwe. Na dworcu panował chaos, ludzie się przepychali i tłoczyli. Każdy chciał wsiąść do wagonu, zabrać dzieci, starszych rodziców i chorą ciotkę, by uciec od tego wszystkiego. Jednak tory miały bardzo konkretną przepustowość, składów brakowało. Ludzie stłoczeni w jednym miejscu, w strachu reagowali skrajnie: jedni stoickim spokojem, drudzy krzykiem, jeszcze inni histerycznym śmiechem i gadaniem o niczym. Dzieci głównie płakały.
Chciała być traktowana jak żołnierz
Lotnicy z Aeroklubu Poznańskiego, Janina i trzech kolegów, zachowywali pełen spokój. Ponieważ brakowało wagonów, załadowali się na otwartą platformę pociągu towarowego przy peronie szóstym, który miał jechać na wschód. Akcję zaplanowali zaraz po wybuchu wojny w nadziei, że będą się tam...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
