Piękne miasto wypełnione cierpieniem
Już w pierwszą sobotę, gdy zacząłem pracę w Dynamie, doszło do zmasowanego nocnego ataku dronów na Kijów. Ten widok nieba, który zdążyłem zobaczyć z balkonu, aż trudno opisać. Dopiero, gdy widzi się pewne sceny na własne oczy, rozumie się powagę wojny.Rozmowa z Maciejem Kędziorkiem, asystentem trenera pierwszego zespołu Dynama Kijów
Trenerzy, którzy obejmują nową posadę, często opowiadają o całkowitym oddaniu się pracy. Czesław Michniewicz w ostatniej rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem w RMF mówił w tym kontekście o tzw. pełnym zanurzeniu. Czy było to możliwe pół roku temu w przypadku początków pana pracy w Dynamie Kijów, wobec wojny toczącej się w Ukrainie?
Takiego stanu, o którym mówił trener Michniewicz, doświadczyłem dwukrotnie. W Radomiu, gdy pierwszy raz objąłem samodzielnie zespół w Ekstraklasie, w początkowych tygodniach pracy miałem poczucie, jakbym ciągle był naładowany energią, kipiałem nią bez względu na to, czy była siódma rano, czy dziewiąta wieczorem. W Dynamie Kijów mam podobnie, przy czym ten stan „zanurzenia”, gdy nawet rozkładanie pachołków na boisku treningowym sprawia mi przyjemność, trwa tak naprawdę od pół roku.
W tym przypadku istotne jest też jednak to, że wcześniej miałem prawie rok przerwy w wykonywaniu zawodu. Siedziałem w domu, próbowałem swoją energię skanalizować w naprawianiu sprzętów, remontowaniu, budowaniu domu, ale moim naturalnym środowiskiem jest boisko. Trener Jacek Magiera kiedyś opowiadał, że ta pierwsza dłuższa przerwa od pracy jest najtrudniejsza, a kolejne znosi się już lepiej. Oby, bo domownicy nie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
