Rosja zaciska zęby
Stawianie na to, że wojna zakończy się w ciągu najbliższych kilku miesięcy, jest naiwnością. Należy wręcz poważnie liczyć się z ewentualnością, że potrwa ona jeszcze kilka lat.
Na początku pełnoskalowej agresji rosyjscy komentatorzy lubili porównywać ją do amerykańskiej wojny secesyjnej. Rosjan obsadzali oczywiście w roli Jankesów; sytuacja była ich zdaniem paralelna, bo teraz – twierdzili – Moskwa tak jak wtedy Północ miażdży separatystyczną prowincję, nie dopuszczając do zakończenia procesu etnogenezy nowego narodu, wówczas Konfederacji, dziś Ukrainy.
Porównanie to jest fałszywe pod wieloma względami, choćby dlatego że amerykańska Północ reprezentowała wtedy nowoczesność i oszałamiający rozwój ekonomiczny, czego nie da się powiedzieć o obecnej Rosji. Podobnie jak trudno (choć Rosjanie wciąż inercyjnie tak robią) postrzegać obecną Ukrainę jako zapyziały obszar rolniczy, taki jak w XIX wieku Południe USA. Nie to jest jednak najważniejsze. Najważniejsze jest to, że to porównanie – tak bardzo popularne bezpośrednio po 24 lutego 2022 r. – w pewnym momencie przestało być stosowane niepostrzeżenie, ale całkowicie. Dlaczego?
Wojna secesyjna trwała cztery lata i półtora miesiąca. Wojna ukraińska osiągnie tę długość w pierwszej dekadzie kwietnia, czyli bardzo niedługo. Przy czym wtedy, kiedy konflikt Północ–Południe trwał tyle, ile teraz wojna Rosji z Ukrainą, było już całkowicie jasne, że Konfederacja za moment upadnie. Dzisiaj nie jest zaś oczywiste ani kiedy wojna ukraińska się skończy, ani nawet jakim wynikiem. Nic dziwnego, że...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)