Ostatni SMS z frontu pod Iłowajskiem
Wielka wojna trwa cztery lata. Błędnie zdiagnozowana przez większość Zachodu mniejsza, znacznie dłużej.
Od spotkania z młodą wdową w kijowskiej restauracji upłynęło ponad 11 lat. Nigdy nie opisałem rozmowy z grudnia 2014 r. Głos się jej łamał. Trzymała w ręku czarny smartfon Samsunga, wysłużony, obtłuczony po bokach. Na szczupłym palcu obrączka. Skromna, cienka. Pokazała ostatni SMS od męża: „Drugą dobę szturmujemy Iłowajsk. Łączność się rwie”. I jeszcze coś osobistego, nie dla mediów.
Wiadomość przyszła w nocy z soboty na niedzielę, o 4:30. Coś ją wtedy obudziło, ale się nie zorientowała, że to SMS. Pomyślała, że to czteroletni synek mówi przez sen, pobiegła, by go otulić kołdrą. Nie poszła spać, myślała w łóżku o aferze korupcyjnej, którą rozpracowywała. Od kilku dni była tak zajęta, że nie odbierała telefonów od męża.
– Byłam pewna, że nigdzie nie pojedzie, miał...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)