Cyfrowa loteria w prokuraturze
Przepis, który miał być nowoczesnym rozwiązaniem problemu doręczeń w sprawach z wieloma pokrzywdzonymi, stał się narzędziem w praktyce pozbawiającym ludzi konstytucyjnego prawa do sądu.
Wyobraźmy sobie pokrzywdzonego, który przez lata czeka na rozstrzygnięcie w swojej sprawie karnej. Wreszcie prokuratura wydaje postanowienie, ale pokrzywdzony o tym nie wie, bo prokurator uznał, że doręczy orzeczenie w trybie art. 131 § 2 kodeksu postępowania karnego i prawdopodobnie pokrzywdzony nawet aktywnie i na bieżąco interesujący się losem sprawy dowie się o tym już po upływie terminu do ewentualnego zaskarżenia. Chyba że przypadkiem trafi na właściwą stronę internetową prokuratury, we właściwym momencie, we właściwej zakładce, i to pod warunkiem, że strona akurat będzie działać bez błędów technicznych.
To nie jest science fiction ani czarny scenariusz. To rzeczywistość, w której funkcjonuje art. 131 § 2 k.p.k. – przepis, który miał być nowoczesnym rozwiązaniem problemu doręczeń w sprawach z wieloma pokrzywdzonymi, a stał się narzędziem de facto pozbawiającym ludzi konstytucyjnego prawa do sądu. Problematyką tą zajmie się niedługo Trybunał Konstytucyjny, do którego trafiła skarga kwestionująca konstytucyjność tego przepisu. Warto więc przyjrzeć się, dlaczego przepis, który brzmi tak niewinnie, rodzi tak poważne problemy konstytucyjne.
Ekonomika procesowa kontra konstytucja
Zamysł ustawodawcy był z pozoru rozsądny. Gdy w sprawie karnej pojawia się bardzo wielu pokrzywdzonych – powiedzmy w sprawie piramidy finansowej, gdzie ofiarami mogą być...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)