To politycy uczynili „dom wariatów” z sądownictwa
Patologia to naturalne środowisko polityków. Najpierw walczą z wyimaginowaną „kastą”, a później tworzą powolną sobie – mówi Piotr Prusinowski, sędzia SN.
Dlaczego nie wziął pan udziału w Zgromadzeniu Ogólnym SN mającym doprowadzić do wyboru kandydata na nowego I prezesa?
Były różne przyczyny. Napisaliśmy o nich w naszym oświadczeniu. Dla mnie najważniejsza była fikcyjność tych „wyborów”. Źle się odnajduję w pomieszczeniach, w których ktoś robi „z tata wariata”. Co to za „wybory”, jeśli z góry wiadomo, kto zostanie wybrany. Ustawa o Sądzie Najwyższym została przez polityków w 2017 r. tak uszyta, że kilka osób z prawie 100 głosujących może wyłonić kandydata. Zdanie sędziów nie ma zatem żadnego znaczenia. Politycy lubią taką „demokratyczną” maskaradę – mnie od dawna matrix nie kręci.
Może jednak warto mieć wpływ na to, kto będzie szefem w sądzie, w którym się orzeka?
W tym samym dniu, w którym w Sądzie Najwyższym odbywał się ten smutny spektakl, w Zielonej Górze lokalny świat prawniczy żegnał odchodzącego w wieku 70 lat w stan spoczynku Bogusława Łoja – sędziego o absolutnym autorytecie. Miałem zaszczyt uczestniczyć w tej uroczystości....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)