Tanie strzały i ceny paliw
Dwa tysiące lat po klęsce Rzymian pod Carrhae historia wraca w nowej formie – tanie drony i rakiety Iranu znów pokazują, że najprostsza broń potrafi zaskoczyć największe potęgi. A skutki tej wojny widzimy już na stacjach paliw.
Historia zwykle się powtarza. W 53 r. p.n.e. pod Carrhae na terenie obecnej południowo-wschodniej Turcji, rzymscy legioniści, najlepiej uzbrojeni i zorganizowani żołnierze ówczesnego świata, przeżyli prawdziwy szok. Ich słabszy przeciwnik, Partowie, przodkowie dzisiejszych Irańczyków, zamiast szturmować ich czworobok, wykorzystali lekkich konnych łuczników, którzy z dystansu zasypali Rzymian gradem strzał. Te zdawały się nie kończyć (w 20 min. mogli wystrzelić ich nawet 2 mln!), bo Partowie dowozili je strzelcom na wielbłądach. Efekt? Rzymianie poszli w rozsypkę, zginął ich wódz Krassus i tysiące żołnierzy.
Dziś, po ponad dwóch tysiącach lat, schemat ten powrócił w nowej formie. Również najpotężniejsza machina wojenna obecnego świata stanęła w obliczu taktyki, z którą nie może sobie poradzić. Iran zasypał...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)