O roli biskupa w adwokaturze
Tam, gdzie mec. Leszek Kieliszewski znajduje przedmiot do żartu, ja widzę sprawczość i umiejętność ocalenia obywateli przed bezprawiem.
null
Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł mecenasa Leszka Kieliszewskiego „Magia słów, niemoc instytucji” i z pewnymi tezami się zgadzam, a pewne wywołują mój sprzeciw, co skutkuje niniejszą polemiką.
Rzecz dotyczy nieodebrania przyrzeczenia przez przez prezydenta od osób wybranych przez Sejm na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Mecenas ocenia, że odebranie przyrzeczenia było prezydenckim obowiązkiem i tu nasze oceny są zbieżne i autor wskazuje, że niewykonanie tego obowiązku jest deliktem konstytucyjnym. Jednak dalej autor nie tylko nie uznaje przyrzeczenia złożonego przed marszałkiem Sejmu w obecności notariusza jako spełnienia ustawowego wymogu ślubowania, ale zaczyna drwić z sędziów, którzy zostali postawieni przez beztroskiego prezydenta w takim położeniu, twierdząc, że udawali, stojąc przed marszałkiem, że to prezydent i że dla całkowitego kuriozum brakowało jedynie fotografii lub figury woskowej Karola Nawrockiego w trakcie ślubowania.
null
Kulą w płot
null
Następnie dowodzi, że wypowiedzenie przysięgi małżeńskiej przed gajowym w lesie nie uczyni ślubujących małżonkami, zaś złożenie ślubowania adwokackiego przed biskupem nie uczyni ślubującego adwokatem.
Podsumowuje, że najlepiej by było, żeby w...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)