Jeszcze raz o ślubowaniu i kadencji sędziów TK
Publicystyka ma prawo upraszczać, ale nie zwalnia to z obowiązku rzetelności. Naprawie TK nie służy ani selektywna lektura orzeczeń, ani traktowanie zwyczaju jako substytutu normy prawnej.
null
Na łamach „Rzeczpospolitej” opublikowano w ostatnich dniach dwa teksty publicystyczne, które łączy wspólny mianownik: oba dotyczą statusu sędziów Trybunału Konstytucyjnego i oba polemizują z tezami, które wcześniej przedstawiłem na tych łamach. Mec. Leszek Kieliszewski kwestionuje skuteczność ślubowania złożonego przez nowych sędziów TK w Sejmie bez fizycznej obecności prezydenta, natomiast prof. Marek Dobrowolski twierdzi, że kadencja sędziów wybranych w 2015 r. przez Sejm VII kadencji, lecz niezaprzysiężonych przez prezydenta, mogła nigdy się nie rozpocząć, a zatem miałaby trwać do dziś. Obie te tezy wymagają, w moim przekonaniu, korekty.
null
Czy jest potrzebna fizyczna obecność prezydenta?
null
Mec. Kieliszewski posługuje się sugestywnym obrazem braku figury woskowej prezydenta i na tej podstawie dowodzi, że ślubowanie złożone bez jego fizycznej obecności jest nieskuteczne. Uważam jednak, że teza ta ma słabsze oparcie w prawie, niż mogłoby to wynikać z retorycznej formy wywodu.
Pomijam przy tym przykłady dotyczące gajowego, biskupa czy opery, ponieważ nie przybliżają one istoty problemu prawnego, lecz raczej przesuwają dyskusję na niższy rejestr, aby łatwiej było wysnuć absurdalne wnioski. Nie dostrzegam również podstaw do sugestii, że w moim wcześniejszym tekście odwoływałem się do praktyk religijnych albo że...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)