Trener bankowiec na wagę złota
Lech drugi raz z rzędu został mistrzem Polski, po wyrównanym jak chyba nigdy dotąd sezonie Ekstraklasy. Teraz stoi przed wielką szansą na awans do Ligi Mistrzów.
„Klap lige hesten” – dosłownie „poklep trochę konia”, czyli ochłoń, nie ekscytuj się tak. „Slå koldt vand i blodet” – dosłownie „wlej zimną wodę do krwi”, czyli nie gorączkuj się, zachowaj zimną krew. „Det er let at sidde ved roret i godt vejr” – dosłownie „łatwo siedzieć za sterem, gdy jest ładna pogoda”, czyli charakter lidera poznaje się wtedy, gdy coś idzie nie tak.
W języku duńskim nie brakuje idiomów, które odnoszą się do działania ze spokojem i opanowaniem. Właśnie tak kojarzony jest trener Niels Frederiksen, który u kibiców Lecha ma przydomek „Zimny”. Duńczyk w drugim sezonie z rzędu wywalczył z poznańskim klubem mistrzostwo Polski, choć po drodze znów nie brakowało momentów kryzysowych.
Już na inaugurację tego sezonu Ekstraklasy Lech przegrał w Poznaniu aż 1:4 z Cracovią, po czterech kolejkach porażki miał już dwie (Piast Gliwice), a po ośmiu – trzy (Zagłębie Lubin), w dodatku żadnej nie poniósł z ligowymi potentatami.
Na tamtym etapie był już też po bolesnym rozwianiu marzeń o Ligę Mistrzów przez pompowanego rosyjskimi pieniędzmi mistrza Serbii Crvenę Zvezdę Belgrad oraz jeszcze boleśniejszej porażce z Belgami z Genku (1:5 w Poznaniu) w walce o Ligę Europy. W kontynentalnych...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
