Kara za bycie wzorowym sojusznikiem
Warszawa wydaje w USA miliardy na zbrojenia i przeznacza na obronność 5 proc. PKB. Mimo to redukcja wojsk amerykańskich zaczyna się właśnie od Polski.
Z każdą chwilą dowiadujemy się więcej o okolicznościach decyzji, którą podjęła amerykańska administracja w sprawie obecności jej wojsk na terenie Europy. Amerykanie zdecydowali się wrócić do skali zaangażowania sprzed rosyjskiej agresji na Ukrainę. Zmniejszą z czterech do trzech liczbę brygad bojowych w całej Europie. Redukcje rozpoczęto nieoczekiwanie od Polski.
Tu zaczynają się liczne sprzeczności. Po rozmowie z sekretarzem wojny Pete’em Hegsethem polski minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że Amerykanie będą silnie obecni w Polsce i że nie można mówić o zmniejszeniu ich obecności. Słyszymy też, że redukcja nad Wisłą ma charakter czasowy.
Równocześnie z samego Waszyngtonu płyną sprzeczne sygnały....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)