Port Polska ma być hubem bezpieczeństwa
Nie sztuką jest oddać teren po Lotnisku Chopina pod mieszkania. Sztuką jest wykorzystać go mądrze – dla nowych technologii, kongresów i transportu przyszłości – mówi Maciej Lasek, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest dynamiczna. Największe huby tranzytowe, które łączyły Azję z Europą, zostały sparaliżowane. Czy Polska i projektowany port lotniczy w Baranowie mogą skorzystać na tej zmianie i przejąć część ruchu?
Już częściowo to pokazaliśmy. Gdy po wybuchu konfliktu podróżni wracający z Dalekiego Wschodu przez porty w państwach Zatoki Perskiej utknęli za granicą, Polskie Linie Lotnicze LOT uruchomiły dodatkowe rejsy, by umożliwić im powrót do kraju. Chodziło zarówno o pasażerów biur podróży, jak i o osoby podróżujące indywidualnie. W tamtym czasie ceny biletów na wolnym rynku sięgały 20, 30, a nawet 50 tys. zł. LOT, organizując loty m.in. do Sri Lanki, Tajlandii czy na Malediwy, pokazał, że Warszawa może być stabilnym punktem przesiadkowym. W przyszłości taką rolę jeszcze lepiej będzie mógł pełnić nowy port centralny. Owszem, trasa przez korytarz kaukaski jest droższa, ale daje pasażerom bezpieczeństwo i większą przewidywalność powrotu w sytuacji niestabilności politycznej. To kolejny argument za tym, że budowa nowego hubu lotniczego w tej części Europy ma głęboki sens.
To szansa nie tylko dla samego portu, ale również dla LOT-u?
Oczywiście. LOT już dziś zwiększa częstotliwość lotów do Japonii, choć dla europejskich...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
