Policja może wejść w trybie pilnym
Jeżeli policja dostaje zgłoszenie o zagrożeniu życia, to jest to przypadek niecierpiący zwłoki. To, że później alarm okazuje się fałszywy, nie przesądza o bezprawności interwencji – mówi „Rz” dr Wojciech Górowski, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Policja weszła do mieszkania należącego do Tomasza Sakiewicza, szefa TV Republika, po zgłoszeniu dotyczącym osoby mającej zagrażać własnemu życiu. Potem okazało się, że alarm był fałszywy. Sakiewicz mówił o siłowym wtargnięciu i skuciu jego asystentki. BBN i prezydent wskazywali na problem presji wobec dziennikarzy. Czy widzi pan tu problem prawny?
Nie. W sensie systemowym przepisy są dość jasne. To nie jest sytuacja, w której przepisy są niejasne i nie wiadomo, jakie reguły stosować. Kodeks postępowania karnego, ustawa o policji i ustawa o środkach przymusu bezpośredniego od lat regulują takie sytuacje: kiedy można wejść do mieszkania, kiedy można zarządzić przeszukanie, kiedy można działać bez wcześniejszego postanowienia. Oczywiście osoba, która uważa, że jej prawa naruszono, może złożyć zażalenie do sądu. Sąd ocenia wtedy legalność, zasadność i prawidłowość działania funkcjonariuszy. Ale samo to, że policja weszła do lokalu po zgłoszeniu o zagrożeniu życia, nie jest jeszcze problemem prawnym. Problem może dotyczyć dopiero konkretnego przebiegu czynności.
Zarzuty ze strony Sakiewicza są takie, że policjanci powinni okazać nakaz, wylegitymować się, a ich działania były nieproporcjonalne.
Zasadą jest, że przeszukania lokalu albo osoby dokonuje się po wcześniejszym wydaniu postanowienia. Ale ta zasada ma wyjątek. W przypadkach...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)