Sojusz, czyli polisa na Trumpa
Donald Tusk i Keir Starmer podpiszą w środę traktat, który zobowiąże oba kraje do przyjścia sobie z odsieczą w razie wojny. Ale Zjednoczone Królestwo nie zaprosiło Polski do brytyjsko-francusko-niemieckiej grupy negocjującej pokój w Ukrainie.
Z inicjatywą zawarcia nowego, kompleksowego porozumienia wystąpił jeszcze w styczniu 2025 r. w czasie wizyty w Warszawie brytyjski premier. Idea spotkała się niemal natychmiast z aprobatą polskiego premiera. Potem trwały w tej sprawie długie negocjacje. Wielka Brytania zawarła w ostatnim czasie podobne porozumienia z Francją i Niemcami. W przypadku Polski kluczowy zapis zawierający tzw. dwustronną klauzulę obronną (mutual defence clause) został zawarty w punkcie 2 umowy – dowiaduje się „Rzeczpospolita”. Zapis jest prawnie zobowiązujący i musi być ratyfikowany tak przez polski, jak i brytyjski parlament.
Choć w porozumieniu nazwisko Donalda Trumpa nie pada, to on de facto jest w znacznym stopniu powodem zawarcia tego dokumentu. Przed jego powrotem do Białego Domu zarówno Polska, jak i Wielka Brytania, dwa spośród najbardziej proatlantyckich krajów Europy, uważały przecież, że zapisy art. 5. Traktatu Północnoatlantyckiego są w tej kwestii wystarczające. Brytyjczycy szczycili się „specjalnymi relacjami” ze Stanami Zjednoczonymi, a nasz kraj lubił przedstawiać się jako „najlepszy sojusznik USA w Europie”.
O Ukrainie negocjują inni...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

