To był stan wyższej konieczności
Mam problem z tym, że Łukasz Piebiak jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Generalnie problemem jest to, że on wciąż jest sędzią – mówi „Rz” Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.
Zacznijmy od tego, co wydarzyło się ostatnio w Sejmie. Chodzi o wybory sędziów-członków Krajowej Rady Sądownictwa. A głównie o jedno nazwisko.
Pewnie myśli pani o Łukaszu Piebiaku. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że Sejm nie odstąpił od litery ustawy i wybrał całą listę. Szczęście w tym całym nieszczęściu polega na tym, że aż trzynaścioro sędziów zostało wskazanych przez samych sędziów po głosowaniu na zgromadzeniach sądów. To oznacza, że więcej niż połowa nowej Rady to są przedstawiciele cieszący się zaufaniem środowiska sędziowskiego. Spełniony jest tym samym minimalny standard Rady Europy, który mówi, że co najmniej połowa członków Rady to powinni być sędziowie wskazani przez sędziów.
A wracając do sędziego Piebiaka…
Oczywiście, że mam problem z tym, że jest on członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Generalnie problemem jest to, że on w ogóle jest jeszcze sędzią. Jeszcze, bo na jego przykładzie widać, że w tej chwili nie działa w ogóle żadne postępowanie dyscyplinarne ani immunitetowe.
On na to nie ma wpływu.
Ta sytuacja jest patowa. Trzeba w istotny sposób odróżnić status tych trzynastu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)