Ignoruje prezesa i idzie własną drogą
Karol Nawrocki potrafi zignorować presję Jarosława Kaczyńskiego, Konfederacji, i nie tylko. Rok po wyborach próbuje stworzyć swoją nową drogę poza dawnym duopolem. Co to nowe podejście znaczy w praktyce?
W trakcie niedawnej konferencji prasowej podsumowującej oficjalną wizytę w Szwajcarii dziennikarz TV Trwam zapytał prezydenta Karola Nawrockiego o komentarz Sławomira Cenckiewicza – byłego szefa BBN, bliskiego współpracownika prezydenta – do jego decyzji o wskazaniu na I Prezesa Sądu Najwyższego sędziego Zbigniewa Kapińskiego. Przypomnijmy, że Cenckiewicz na X napisał o „strasznym błędzie”. Karol Nawrocki nie wyglądał na specjalnie zmieszanego. – Po stronie prezydenta jest podejmowanie najlepszych dla Polski decyzji, a nie zajmowanie się komentarzami czy kwestiami publicystycznymi. Takiej decyzji osobiście dokonałem, biorąc pod uwagę wszystkie kandydatury na prezesa SN. Dokonałbym tej decyzji po raz drugi – oświadczył prezydent.
W krytykę nominacji Zbigniewa Kapińskiego zaangażowany był nie tylko Cenckiewicz, ale i prezes Jarosław Kaczyński, który bezskutecznie i publicznie próbował wywrzeć nacisk na Karola Nawrockiego. W tle sporu stoi fundamentalna dla prawicy III RP sprawa lustracji Lecha Wałęsy. Prezydent Nawrocki zignorował część własnego środowiska (członkowie PiS kojarzeni z Mateuszem Morawieckim popierali kandydaturę Zbigniewa Kapińskiego, część „maślarska” innego kandydata) i zdecydował tak, jak już wiemy. Mechanizm rozstrzygnięcia wygląda na jasny: prezydent dokonał wyboru po analizie wszystkich kandydatur bez oglądania się na polityczne pozycjonowanie. Dodatkowo można odnieść wrażenie, że wywierana...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
