Euroskleroza to coś więcej niż chiński problem UE
Trzeba w końcu wziąć się za bary z problemami starannie dotąd omijanymi w instytucjonalnej debacie o Europie, gdzie dominuje odwoływanie się do tradycji, idealizmu, zasad i reguł, czyli czegoś, czego dziś w polityce już nie ma.
Komisja Europejska szykuje się do przedłożenia do aprobaty państwom członkowskim Unii projektu nowej strategii handlowej wobec Chin. To może być istotny moment w historii europejskiego projektu integracyjnego. Dostosowanie go do zmieniającego się świata.
Postulat strategii „coś za coś”
Fundamenty ideowe dla takiej zmiany zostały już położone. I tak w kwietniu na stronie belgijskiego banku centralnego opublikowano policy paper „Eurosclerosis 2.0 in a Changing World: From Repetition to Rupture”. Autorzy to: prezes belgijskiego banku centralnego Pierre Wunsch i ekonomista BNB Geert Langenus. Jest to artykuł o tym, jak nieprzystające do obecnych czasów są główne filary Unii Europejskiej, które zmieniły się w przeszkody na drodze do przezwyciężenia tytułowej Eurosklerozy 2.0.
Pierre Wunsch i Geert Langenus utrzymują – dokumentując to danymi – że paradygmat, który pomógł wyprowadzić Unię z Eurosklerozy 1.0 po szokach naftowych z wczesnych lat 80., kompletnie nie przystaje do czasów zamętu, chaosu i porzucania reguł.
Na ten paradygmat składały się: otwartość na handel, ściślejsza integracja, więcej rozsądnych polityk rozwojowych wspieranych przez rządy, ale zarazem kreślących restrykcyjne zasady dopuszczalnej pomocy państwa. I był tu też archaiczny postulat „eksportu wartości europejskich”.
Jednak czas, gdy Europa mogła na własnych zasadach układać...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
