Jack White i dwa koncerty w Polsce
Jeśli tegoroczny mundial będzie taki jak poprzednie, – na stadionach śpiewane będzie „Seven Nation Army”. My hit Jacka usłyszymy wcześniej w Warszawie i Krakowie.
O sile „Seven Nation Army” przekonałem się podczas comebacku The Rolling Stones w 2006 r. w mediolańskiej świątyni piłki nożnej, czyli San Siro, po tym, jak Włosi zdobyli mistrzostwo świata po kontrowersyjnym meczu z Francją, gdy w dogrywce doszło do incydentu między Marco Materazzim a Zinédine'em Zidane'em.
Stonesi grali największe hity. Tymczasem mediolańczycy, zamiast skandować imię boskiego Micka, w przerwach między piosenkami wyrażali swój entuzjazm, intonując „Seven Nation Army”. Być może nie wiedzieli, że utwór skomponował Jack White, ale wokalista Stonesów go znał i nieustanne śpiewanie przez widownię przeboju innego wykonawcy ewidentnie go irytowało.
Na koniec show zaprosił na scenę świeżo upieczonego złotego medalistę Materazziego – w nadziei, że zaśpiewa z nimi „Satisfaction”. Tymczasem włoski piłkarz również zaintonował „Seven Nation Army”. Na twarzy Jaggera zobaczyłem złość. Boski Mick zszedł ze sceny.
„Seven Nation Army”
Fakty są jednak takie, że dla młodszych pokoleń riff „Seven Nation Army” może być ważniejszy niż „Satisfaction”. Ocenia się, że piosenka zarobiła dla White’a dziesiątki milionów dolarów. Tylko za 2 mld odtworzeń w Spotify mógł otrzymać do 10 mln dol., zaś z Apple jeszcze więcej – do 18 mln dol. Wpływy z YouTube mogły przynieść dodatkowe 4 mln dol. White sprzedał też licencje do...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
