Uczeń Arystotelesa, pan świata
Był lipiec 356 r. przed Chrystusem. Świat śródziemnomorski, zmęczony nieustannymi wojnami greckich państw-miast, trwał w niezwykle kruchej i niespokojnej równowadze. Właśnie wtedy, w pałacu macedońskiego króla Filipa Drugiego, wśród dymu kadzideł i szeptów kapłanek przyszedł na świat chłopiec, któremu nadano imię Aleksander. Legendy, które później urosły wokół tych narodzin, wspominały o piorunie, który uderzył w łono jego matki. Tej samej nocy Herostrates miał podpalić sanktuarium Artemidy w Efezie. Wyglądało to tak, jakby sami bogowie próbowali dać śmiertelnikom znak, że rodzi się niszczycielski ogień, który najpierw strawi stary porządek świata, by na jego popiołach wznieść zupełnie nową budowlę. Plutarch napisał nawet: „Świątynia spłonęła, ponieważ Artemida tak była zajęta odbieraniem porodu Aleksandra w Macedonii”....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
