Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu: Via Francigena
Historycy szacują, że szlak z Canterbury do Rzymu liczył około 1700 kilometrów. Pokonanie go zajmowało przeciętnie od 70 do 90 dni. W 990 r. wyruszył nim arcybiskup Sigeric. W kolejnych wiekach był nie tylko drogą pielgrzymów, ale też szlakiem wymiany towarów i idei.
W 990 r. arcybiskup Canterbury wyruszył w drogę. Sigeric nie był zwykłym pielgrzymem, ponieważ jako zwierzchnik Kościoła w Anglii jechał do Rzymu po paliusz – wełnianą stułę nakładaną na ramiona arcybiskupów, znak władzy i bezpośredniej zależności od papieża. Bez niego jego godność pozostawała niepełna. Paliusz mógł nadać wyłącznie biskup Rzymu.
Podróż zaczynała się na krańcu znanego świata. Z Canterbury Sigeric przeprawił się przez kanał La Manche, a potem ruszył na południe przez ziemie Franków. Europa końca X stulecia była mozaiką księstw, opactw i warowni, połączonych siecią dróg pamiętających jeszcze czasy rzymskie. Ale nie był to świat bezpieczny. Granice były płynne, gościńce pełne rabusiów, a przeprawy przez rzeki i góry zależały od pogody i dobrej woli lokalnych władców.
Sigeric podróżował konno, z niewielką świtą. Każdego dnia wybierał starannie miejsce noclegu. Najtrudniejszym momentem była przeprawa przez Alpy. Wielka Przełęcz Świętego Bernarda, jedna z najwyżej położonych dróg Europy, już wtedy była miejscem śmiercionośnym. Śnieg potrafił tutaj spaść nagle, a burze odcinały wędrowców od świata. Hospicjum prowadzone przez zakonników było jedyną gwarancją przetrwania. Biskup Sigeric wspomniał je krótko: „Sce Maurici” – bez słowa o wysiłku, zimnie czy też...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


