Wprowadźmy Centralny Rejestr Stanowisk Publicznych
Nie uwolnimy się od choroby kumoterstwa bez większej transparentności. Doświadczenie uczy, że nagłaśniane medialnie skandale związane z partyjnym kluczem doboru kadr są tyleż spektakularne, co krótkotrwałe i jałowe.
Początek lata mamy w tym roku wyjątkowo gorący, ale nie tylko temperatury za oknami przyprawiają o zawrót głowy. W polityce krajowej obserwujemy dynamiczny rozwój zdarzeń w związku z nawarstwiającymi się kontrowersjami wokół Warszawskiego Szpitala Południowego. Sprawa wykroczyła już daleko poza mury jednej placówki medycznej i poza granice jednego miasta.
Okazało się, że w jednym z najnowocześniejszych szpitali w Polsce koordynatorem szpitalnego oddziału ratunkowego został lekarz wykonujący zawód medyczny od raptem dwóch lat, który był jednocześnie, co bardzo istotne, radnym dzielnicy Ursus z ramienia partii rządzącej (rządzącej i w Warszawie, i w całym kraju). Działo się to za przyzwoleniem zarządu szpitala, którego prezeską była osoba związana z partią rządzącą. A wszystko to pod czujnym okiem rady nadzorczej, w której zasiadali ludzie również związani z partią rządzącą.
Nepotyzm i lojalność partyjna
W tej, nagłośnionej przez Portal Zero, sprawie, jak w soczewce odbija się choroba, która trawi nasz kraj od dawna. Wszechobecne w Polsce kolesiostwo (nepotyzm, kumoterstwo) sprawia, że bardzo często stanowiska w instytucjach publicznych obsadzane są nie (a na pewno nie w pierwszej kolejności) według kryteriów merytorycznych, ale przez pryzmat przynależności i lojalności partyjnej. Tak jakby to...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)