Sprzęt to nie wszystko
Defilada wojskowa pokazała ogromny postęp w wyposażeniu Wojska Polskiego. Ale Abramsy, K2, Patrioty czy F-35 nie powinny przesłonić problemów.
Najpoważniejszym z nich jest szkolenie rezerw. Po zawieszeniu poboru Polska przez lata nie miała sprawnego systemu masowego przygotowywania obywateli do służby. Dobrowolna zasadnicza służba wojskowa, obejmująca 30–40 tys. osób rocznie, nie wystarczy, jeśli w razie wojny armia miałaby zwiększyć liczebność do 600–800 tys. żołnierzy.
Drugim problemem jest system kierowania i dowodzenia. Reforma trwa od ponad dekady, a wciąż nie ma jasnego wskazania, kto w czasie wojny odpowiada za poszczególne decyzje.
Trzecim jest zaplecze przemysłowe i logistyczne. Polsce wciąż brakuje odpowiednich zapasów amunicji i paliwa, a krajowy przemysł dopiero rozwija zdolności serwisowania i produkcji sprzętu.


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)