Obrona winnych
Może lubimy etos obrońcy bardziej niż wszystkie jego konsekwencje.
Każdy prawnik przynajmniej raz w zawodowym życiu staje wobec pytania, jak to możliwe, że broni przestępców. Kiedy pada ono z ust osób spoza branży, szczególnie nie dziwi. Osobliwe wydaje mi się natomiast oburzenie samych prawników na przypominanie, że pracujemy także dla przestępców. Nie mam na myśli adwokata, który sam staje się częścią przestępczego procederu. Chodzi o wykonywanie zawodu zgodnie z jego przeznaczeniem: reprezentowanie człowieka, który popełnił przestępstwo. Niekiedy ciężkie i odrażające.
W mediach co jakiś czas pojawiają się tytuły zestawiające prawników z mafią czy ludźmi podejrzewanymi o najcięższe przestępstwa. Na okładkach widzimy togę obok kajdanek, pieniędzy i innych symboli świata przestępczego. Sugestywny tytuł wystarcza, by pojawiło się pytanie, czy nie stawia to znaku równości między obrońcą a przestępcą. Nie każda taka...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)