Rosyjska korupcja blokuje produkcję dronów
Kreml zaczyna tracić cierpliwość. Zaczęły się aresztowania wśród producentów sprzętu wojskowego. Ale Rosja nadal nie jest w stanie dogonić Ukrainy.
– Dźwięk, jaki wydaje, jest jak gigantyczny helikopter. W nocy naprawdę napędza strachu. Rosjanie boją się go strasznie przede wszystkim z powodu huku jego silników – mówi jeden z ukraińskich dowódców z frontu.
Chodzi o ukraińskie drony, które służą do zaopatrywania oddziałów na pierwszej linii, ale też minowania rosyjskiego zaplecza i bombardowania ich pozycji, magazynów oraz broni pancernej. Mogą zrzucać ciężkie pociski moździerzowe lub kierowane bomby kumulacyjne. „Jedyną pewną ochroną ludzi i sprzętu jest wkopanie się głęboko w ziemię, aż do krwi na rękach” – piszą rosyjscy blogerzy wojskowi.
– Bez nich rozpadłaby się nasza logistyka na froncie – wyjaśnia jeden z ukraińskich żołnierzy.
– Imperialni blogerzy chyba od dwóch lat krzyczą, że bez rosyjskiego odpowiednika tych dronów armii jest ciężko, że trzeba go zrobić za wszelką cenę. Ale odpowiednika nie ma, a rosyjska armia głównie wykorzystuje zdobyczne Baby Jagi – mówi rosyjski antywojenny aktywista Iwan Filippow.
Rosyjscy żołnierze wszystkie typy ukraińskich dronów nazywają Babą Jagą, choć czasami mówią też o nich „Czartolot”. Maszyny mogące przenieść nawet do 30 kilogramów ładunku dają ukraińskim oddziałom...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)