Donald Tusk stawia na polaryzację
Premier uznał, że temat Zondacrypto jest lepszy niż tłumaczenie się, dlaczego ten rząd, jak to się mówi w polskiej publicystyce, pewnych rzeczy nie „dowiózł” – uważa prof. Marek Migalski, politolog i były europoseł.
Donald Tusk bardzo mocno stawia na Zondacrypto – ujawnia w Sejmie rzeczy ze śledztwa, tak jakby był dziennikarzem śledczym. Premiera nie da się o to wprost zapytać, bo unika mediów, więc zostaje nam analizowanie tego, dlaczego właściwie to robi. Z czego pana zdaniem wynika to, że od miesięcy, a dzisiaj zwłaszcza, ta sprawa jest dla premiera spiritus movens i poświęca jej taką masę czasu?
Zauważam w tym sensie, że jakaś operacja – to nawet jest słowo Jarosława Kaczyńskiego – jest przeprowadzana i że Donald Tusk pokłada w tej aferze dużą nadzieję. Ona jest z jego punktu widzenia, tak to interpretuję, perspektywiczna. Dlatego nie robi niczego przez przypadek.
Gdyby naprawdę chciał rozwiązać problem, zmieniłby na przykład tę ustawę, którą prezydent, jak rozumiem, zawetował po raz trzeci. Przyjąłby jakieś poprawki prezydenta i mielibyśmy to za sobą. Natomiast on wyraźnie gra na to, żeby ten temat pojawiał się w debacie publicznej. Dlaczego tak to robi? Mam dwie koncepcje. Albo premier wie, że tam jest więcej, bo taką informację dostarczyły mu służby specjalne, i jest przekonany, że idąc w ten temat, nie przegra. Jego wiedza jest na pewno większa niż jego oponentów politycznych, większa niż nasza i opozycji. Albo po prostu takiej wiedzy o kolejnych przypadkach nie ma, natomiast uważa, że polaryzacja mu służy – że...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
