Stawką jest przetrwanie
Po pięciu latach w białoruskim więzieniu i po czterech miesiącach spędzonych w Polsce Andrzej Poczobut wraca na Białoruś. Co zastanie po drugiej stronie granicy?
– Nie poddaliśmy się, zachowaliśmy polskość, naszą polskość nad Niemnem – przemawiała w sobotę w jednym z białostockich hoteli Andżelika Borys, prezes nieuznawanego od 2005 r. przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi (ZPB). Zrzesza kilkanaście tysięcy osób, które od dekad stają w obronie praw kilkusettysięcznej mniejszości polskiej na Białorusi. Na obrady Rady Naczelnej organizacji przyjechało tam ponad pięćdziesiąt osób z różnych zakątków kraju – szefowie oddziałów regionalnych, ale też nauczyciele polskich szkół społecznych. Borys każdego wywoływała po imieniu i dziękowała osobiście za „trwanie w takich warunkach, które mamy”.
– Każdy z nas zapłacił swoją cenę – przemawiała. Wie, o czym mówi, bo sama rok spędziła w więzieniu, ale mimo to nie opuściła Białorusi. Przysłuchiwał się temu siedzący obok Andrzej Poczobut, który mimo pięciu lat spędzonych w kazamatach dyktatora zadeklarował swój powrót do Grodna. Do zebranych w Białymstoku kolegów, z których większość zobaczył po raz pierwszy od swojego uwolnienia, apelował o jedność. Mówił m.in. o tym, że w odróżnieniu od organizacji, które musiały wyjechać z Białorusi, ZPB „wywalczył swoją przestrzeń wolności”.
– Została okupiona strachem i cierpieniami –...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
