ABC emigracji
Pisałem już na tych łamach o emigracji. Najlepiej pamiętam tę z przełomu lat 70. i 80., kiedy w świat ruszało pokolenie moich rówieśników. Najczęściej o wyjeździe decydowali rodzice, często już jakoś zakotwiczeni na Zachodzie, mający krewnych w Niemczech, Belgii czy Ameryce. Dzieci ruszały z nimi skuszone perspektywą plastikowych bibelotów, samochodzików na resorach i lalek Barbie. Były jakieś dramatyczne pożegnania, łzy, zapewnienia w stylu „nie zapomnę o was", przez jakiś czas efektowne widokówki, a potem zwykle koniec, milczenie. Pamiętaliśmy o nich, ale też do czasu, bo życie toczyło się dalej. A poza tym, im bardziej się wkraczało w naszą polską dorosłość, tym trudniej było zrozumieć to „nagłe" odnajdywanie niemieckich korzeni, tę radość, z jaką pędzili na zmywak do Hamburga czy do chicagowskiej rzeźni.
No i niespodzianka, jaką był w 1980 roku wybuch „Solidarności"; trzeba było uporządkować na nowo myślenie, przetasować wartości jak talię kart i zapomnieć o łatwych perspektywach. Sierpień, potem wrzesień '80. Nagły entuzjazm, harmider, „dzianie się" świata wokół na tyle intensywne, że w...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta