Narody są drapieżne
Celebryci, oburzając się na „polskie zacofanie", plując na „polski zaścianek", szydząc z polskiego „wstecznictwa", „obskurantyzmu", „zapóźnienia" – gromko oklaskiwani i w błysku fleszy – chcą jednocześnie uchodzić za nieustraszonych szermierzy postępu, nieledwie dysydentów, którym grozi bądź więzienie, bądź lincz.
Rok temu prezydent przepraszał Rosjan za napaść na ich ambasadę. Na placu Zbawiciela w Warszawie spłonęła tęcza. Teraz znów były awantury z policją. Powinniśmy się wstydzić tego, jak obchodzimy Święto Niepodległości?
Oczywiście, ale wstyd nie jest tu najważniejszy. Wstyd to tylko uczucie. A w tym wypadku potrzeba przede wszystkim refleksji nad przyczynami tego stanu rzeczy, a w ślad za nią – determinacji, aby jak najszybciej z tym skończyć. Moja diagnoza jest następująca: zamieszki, do jakich od kilku lat notorycznie dochodzi podczas obchodów Święta Niepodległości, nie są wyrazem autentycznego podziału polskiego społeczeństwa, lecz skutkiem prowokacji, wywoływanej przez wrogie naszemu krajowi siły i bezmyślnie lub nieświadomie wspomaganej przez elementy rodzime. Inaczej mówiąc, ktoś nieustannie rozgrywa nasz wewnętrzny spór, jątrząc go i doprowadzając do skrajności, po to, by destabilizować państwo i kompromitować je na arenie międzynarodowej. Bo jaki idzie przekaz w świat? Taki, na jakim zawsze zależało naszym wrogom: a mianowicie, że Polacy są kłótliwi, nie umieją się sami rządzić i marnotrawią wolność, a zatem, że... nie zasługują na suwerenność i niezależność.
Ten przekaz jest oczywiście tendencyjny i fałszywy. Polacy wcale nie są narodem bardziej zantagonizowanym niż inne, a może nawet mniej, czego dowodzi choćby to, że nie mieli nigdy wojny domowej. Wystarczy...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

