Kijowa przygoda z Brukselą
Pięć lat pod podpisaniu umowy stowarzyszeniowej widać, że to Unia skorzystała bardziej niż Ukraina.
W czwartek prezydent Petro Poroszenko na swoim profilu w internecie pochwalił się kolejnym osiągnięciem swoich rządów. Oświadczył, że aż 2 miliony Ukraińców bez wizy odwiedziło UE, odkąd w czerwcu 2017 r. otworzyła ona dla nich swoje granice. Obywatele Ukrainy na terenie UE mogą przebywać 90 dni w ciągu pół roku w celach biznesowych, turystycznych i rodzinnych.
Biorąc pod uwagę fakt, że średnia krajowa pensja na Ukrainie wynosi równowartość 1,2 tys. zł, trudno uwierzyć w to, że większość Ukraińców przekraczających granicę jedzie zwiedzać Luwr. Nie ma nic dziwnego w tym, że dla wielu ukraińskich rodzin wyjazd za granicę za chlebem jest ostatnią deską ratunku. Otwarta granica i rosnąca emigracja zarobkowa jest tak naprawdę chyba najważniejszym efektem powiązania się Kijowa z Unią umową...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)