Pełzająca dyktatura
Traktat lizboński podpisał śp. Lech Kaczyński, o czym brat nie chce pamiętać. Takie działania wynikają z dalekosiężnego planu.
Na początku rządów PiS pojedyncze głosy przestrogi przed zduszeniem demokracji traktowano jak polityczną histerię. Przecież wybory się odbywają, krnąbrnych mediów nikt nie knebluje, w samorządach nieraz dominuje opozycja. Demokracja ma się nieźle, nie wolno mieć pretensji, że Polaków uwiodło endeckie gadanie i banknoty 500+ pokropione święconą wodą. Jak wszystkie zauroczenia i to przeminie....
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)