Słowa-klucze
MAŁY SŁOWNIK PRL, CZ. VI
Słowa-klucze
M AREK NOWAKOWSKI
Godzina
Trzynasta. Analogicznie jak godzina Zero w operacjach militarnych. Ofensywa, atak. Bowiem o trzynastej zaczynała się sprzedaż alkoholu i wyszynk w knajpach. Diametralnie zmieniała się rzeczywistość i o ile do przysłowiowej trzynastej panowała kacowa atmosfera, dręcząca szarpaniem trzewiów i bólem głowy, pesymizmem, wręcz katastrofizmem iatrofią woli, to od trzynastej następowała cudowna metamorfoza, ognista woda rozgrzewała zmartwiałe wątpia, mózg zaczynał pracować na pełnych obrotach i optymizm zajmował miejsce hydry pesymizmu. Powstawał człowiek czynu, energii i pomysłów. Rzecz ujmując realistycznie: człowiek zaczynał się leczyć, kac powoli ustępował. Niezapomniane były wzniosłe chwile, kiedy sprzedawca podawał każdą butelkę wódki, wina z półek za ladą, nie mówiąc już o piwie.
Zakaz sprzedaży piwa bywał zmienny; czasem piwo w obowiązującym systemie dystrybucji można było nabywać wcześniej. Walka zalkoholizmem była jednym zfilarów troski o człowieka i wódka czy wino jako alkohole ciężkie (mocno uderzające do głowy) nie doczekały się łaski wolnej sprzedaży i osławiona godzina przełomu obowiązywała niezmiennie. Siłą rzeczy, życie prawem swej natury wymuszało różne odstępstwa od żelaznej reguły, czy nawet jej omijanie....
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)