Syndrom Koszmarka
Syndrom Koszmarka
ABP JOZEF ŻYCIńSKI
Refleksja nad schorzeniami sumień, wyniesionymi z PRL, wymaga od nas wszystkich szerokiej wymiany myśli, jeśli chcemy uniknąć moralności Kalego, w której zasady etyki zmieniają się z ależnie od przynależności do salonu. Formułowaniu takich zasad może sprzyjać niefrasobliwe operowanie kwantyfikatorem ogólnym, eliminowanie z naszego słownika pojęcia odpowiedzialności moralnej, programowe rozmywanie podstawowych rozróżnień między dobrem a złem. Wśród spotkanych przeze mnie, a nieznanych szerszemu światu postaci, które celowały w podobnych praktykach, znajdował się ktoś, kogo w dalszym tekście, nieznacznie modyfikując rzeczywiste nazwisko, nazywał będę Koszmarkiem.
Pan Koszmarek potrafił łączyć styl dżentelmena PRL-uz dużym poczuciem życiowego optymizmu. Przejściowe braki w optymizmie koił roztworem C 2 H 5 OH. Kiedy zawalił się świat jego ideologicznych chlebodawców, potrzebował jeszcze więcej alkoholu i dla zaspokojenia potrzeb w tej dziedzinie często zwracał się z prośbą o pomoc finansową do znajomych księży. Nierzadko zaskoczony ksiądz pytał: -- Jakże to, panie Koszmarek, prosi pan dziś o pomoc, a przecież...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)