Gwałt w policji i dziwna chronologia
1,5 promila alkoholu miał Marcin J. po pięciu godzinach od zgwałcenia młodej podwładnej. Po zdarzeniu w niewyjaśnionych okolicznościach pozwolono, by trzeźwiał w domu. Czy zdążył w tym czasie się umyć i przebrać, co utrudni śledztwo?
W sprawie gwałtu na 22-letniej policjantce, którego sprawcą ma być dowódca Kompanii Warszawskiego Oddziału Prewencji Policji (OPP), wychodzą na jaw coraz to nowe fakty. Jak ten, że Marcin J. został przebadany alkomatem dopiero o godz. 8.15, czyli pięć godzin po zdarzeniu. Dlaczego czekano z tym tak długo? Policja nie podała przekonującego wyjaśnienia. Według oficjalnej wersji podejrzany był „pod nadzorem” dowództwa OPP. Jednak w tym „nadzorze” była luka, bo domniemany gwałciciel po zdarzeniu opuścił komendę i udał się do domu. Tam musieli po niego jechać funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji.
Zastanawiające działania policjantów
12 godzin – tyle upłynęło od zdarzenia do aresztowania podejrzanego o gwałt, co szef MSWiA Marcin Kierwiński uznał za krótki czas. Te 12 godzin jest jednak bardzo istotne. Chronologia działań, jakie w tym czasie podjęto, przedstawia się niepokojąco.
Dramat rozegrał się w sobotę, 3 stycznia o godz. 3.30 na terenie jednostki OPP w Piasecznie – sprawę pierwsza ujawniła TV Republika. Według jej relacji Marcin J. urządził alkoholową imprezę z udziałem innych policjantów. Do pokoju ściągnął młodą stażystkę, wyprosił znajomych, zamknął drzwi i zgwałcił kobietę. Słysząc jej krzyki, inni policjanci z kompanii zaczęli się dobijać do drzwi, aż J. je otworzył.
Ile czasu młoda kobieta była w pokoju, nie wiadomo. Czuła się...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)