Z dziejów samochodów elektrycznych. Część 2
Pierwszą fabrykę luksusowych aut elektrycznych założył w Paryżu w 1894 r. Louis Antoine Kriéger. Jego „elektryki” były dwumiejscowe, wytworne i stale doskonalone. Ale szybko przegrały wyścig o klienta z tanimi spalinowymi Fordami T.
O samochodach elektrycznych jest coraz częściej mowa jako o koniecznej alternatywie dla środowiskowo szkodliwych samochodów spalinowych. Jest to niewątpliwie słuszny kierunek rozwoju, chociaż samochody elektryczne – obok licznych zalet – mają także sporo wad. Odkrywamy je teraz jako nowość, a przecież to one u początków rozwoju motoryzacji odgrywały wiodącą rolę!
Kontynuuję zatem opowieść o triumfalnym początku i sromotnej klęsce samochodów elektrycznych na początku XX w. W poprzednim felietonie opisałem pierwsze konstrukcje i pierwsze sukcesy elektromobili. Dzisiaj przyjrzymy się, co się działo dalej.
Po opisanych wcześniej sukcesach samochodów elektrycznych we Francji zapanowała wręcz moda na takie pojazdy – ciche, czyste, szybkie... Właścicieli oraz kierowców pierwszych samochodów spalinowych, których pod koniec XIX w. zaczynało także przybywać, określano słowem „chauffeur” (co oznacza palacza) – nieco wzgardliwym i niechętnym. Nawiasem mówiąc, od tego słowa pochodzi dawne polskie określenie „szofer”, które także nigdy nadmiernie pochlebne nie było. W 1901 r. odbyło się w Paryżu na Polach Elizejskich samochodowe korso kwiatowe. Wysłannik krakowskiego „Czasu” (dziennika, który ukazywał się w Krakowie od 1848 do 1939 r.) przytaczał opinie widzów o przejeżdżających samochodach:...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

