Moratorium na wycinkę lasów: między oczekiwaniem społecznym a prawem
Jeśli państwo chce wprowadzać czasowe zakazy lub ograniczenia pozyskania drewna na określonych obszarach, to trzeba to zrobić poprzez instrumenty planistyczne i ustawowe.
radca prawny, Aventum Kancelaria Prawna Radców Prawnych i Adwokatów Malik, Pokoj i partnerzy sp.p.
Słowo „moratorium” brzmi uspokajająco. Kojarzy się z rozsądną pauzą: „zatrzymajmy się na chwilę, sprawdźmy, co robimy, przeliczmy ryzyka, dajmy naturze odetchnąć”. W sprawach dotyczących ochrony środowiska taki gest może łatwo zyskać społeczną aprobatę, szczególnie wtedy, gdy część opinii publicznej wiąże gospodarkę leśną per se ze zbyt dużą presją ekonomiczną przy jednoczesnej stracie dla troski o przyrodę i rekreację.
Problem zaczyna się jednak tam, gdzie oczekiwanie „pauzy” spotyka się z pytaniem, czy państwo może wprowadzić ją dowolnie, a w szczególności bez zmiany ustawy, bez przejścia przez procedury planistyczne i bez precyzyjnego osadzenia w systemie kompetencji. Innymi słowy: czy nawet dobre intencje wystarczą, by czasowo „wyłączyć” elementy gospodarki leśnej na określonych terenach? I czy w polskim porządku prawnym istnieje instrument, który pozwala to zrobić w sposób skuteczny i wiążący?
W tym miejscu wchodzi temat tzw. moratorium na wycinkę lasów, ogłoszonego w 2024 r. przez ministra klimatu i środowiska poprzez szereg poleceń wydanych na przestrzeni kilku miesięcy. Moratorium, w sensie medialnym, miało dotyczyć wybranych, szczególnie wrażliwych obszarów leśnych. W sensie formalnym przyjęło postać poleceń wydawanych na podstawie ustawy o...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)