Sędziowie nie mogą pozostać bierni
Prawybory do Krajowej Rady Sądownictwa są dalekie od polityki, pozwolą uporządkować sytuację – mówi kandydujący do Rady sędzia Wojciech Buchajczuk ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
Jest pan kandydatem Iustitii i trzech innych stowarzyszeń sędziowskich w tzw. prawyborach do Krajowej Rady Sądownictwa z drugiego miejsca na liście krajowej. Czy nie ma pan poczucia, że w tym procesie jest już więcej polityki niż niezależnego sądownictwa?
Nie mam takiego poczucia. Grupa 15 kandydatów do KRS z tzw. listy praworządnościowej to sędziowie wyłonieni po szerokich konsultacjach w środowisku sędziowskim, nie tylko w stowarzyszeniach. Udało się utworzyć listę kandydatów, która reprezentuje wszystkie rodzaje sądów i szczeble polskiego sądownictwa. To osoby, które są gotowe wziąć odpowiedzialność za przyszłość sądów. To jest dalekie od polityki.
Wystawianie list kandydatów w wyborach kojarzy mi się raczej z partiami politycznymi niż ze stowarzyszeniami niezależnych sędziów.
Ostatecznie jednak głosowanie będzie na konkretne osoby. Z wyborami partyjnymi może kojarzyć się zbieranie podpisów w biurach poselskich, my tego nie robimy. Wybory 15 sędziowskich członków KRS powinny odbywać się wśród sędziów. Kandydatom wskazanym na naszej liście przyświeca wspólny cel – przywrócenie praworządności i odbudowa standardu niezależności. Mówimy do sędziów: możecie wybrać, wybierzcie niezależność. Nikt z listy osób, które ze mną kandydują, nie będzie prosił...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)