Samotni za życia, samotni po śmierci. Wzbiera fala niewidzialnych zgonów
Słaba demografia to problem nie tylko dla gospodarki, ale i życia społecznego. Coraz częściej pojawia się pytanie o to, kto wyprawi człowieka w ostatnią podróż. Zdarza się, że ciała zmarłych osób tygodniami leżą w domach.
Piotrek był naszym znajomym z medialnego światka. Szef grafików, trochę mrukliwy samotnik, przyjaźnił się w młodości z Ryśkiem Riedlem, pięknie rysował. Głównie Ryśka, ale dla mnie na któreś urodziny namalował Makową Panienkę. Do dziś wisi u mnie w domu. „Małego” jednak już nie ma. Jego ciało znaleziono 29 października w wynajmowanym przez niego domu. Wszystkie informacje na urządzeniach elektronicznych i bankowych kontach wskazują na ostatnią aktywność 12 października. Tego dnia, między 11 a 14.30 odebrał przywiezione przez kuriera zakupy. A potem umarł.
Czyli leżał martwy ponad dwa tygodnie. – Rozstaliśmy się wiele lat temu, ale wciąż mieliśmy wspólne zobowiązania finansowe, które regulował. Teraz był na rencie, ale gdy ta około 20 każdego miesiąca wpływała na jego konto, natychmiast robił przelew. Więc gdy pieniądze nie przyszły, zaczęłam do niego dzwonić. Nie odbierał, a potem telefon się wyłączył. Na początku listopada pojechałam do niego do domu. Od sąsiadki dowiedziałam się, że kilka dni temu policja zabrała jego ciało – opowiada Małgorzata, była partnerka Piotra. – Sąsiadka opowiedziała mi, że to ona wezwała policję, bo zaniepokoiła ją nieobecność Piotra. Początkowo myślała, że może gdzieś wyjechał – dodaje.
Ciało Piotra zapisano w policyjnej kartotece jako osobę o nieznanej tożsamości. – Miał przy sobie dowód...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
