Globalna walka o swoje
Odwrót od globalizacji jest widoczny praktycznie na całym świecie. „Kupuj nasze, bo dobre” – to hasło powtarza się na wszystkich rynkach. I pomagają w tym rządy.
Dobre, bo nasze – to w tej chwili najczęściej powtarzające się hasło reklamowe na świecie. Minęła fascynacja zagranicą i przekonanie, że wszystko, co niepolskie, jest lepsze. Widać to na rynku żywności, ale także w innych dziedzinach. A nerwowe poszukiwanie kooperantów na świecie zastępują ukierunkowane kontakty dwustronne.
Często pomaga w tym państwo. Nie zawsze jednak w sposób, który byłby najbardziej efektywny.
Odwrót od globalizacji jest widoczny już praktycznie na całym świecie. „Kupuj nasze, bo dobre” – to hasło powtarza się na wszystkich rynkach. I pomagają w tym rządy.
Zdaniem przedsiębiorców Polska jeszcze wiele musiałaby się nauczyć od innych, zwłaszcza od Francuzów i Niemców. A prezydenci i premierzy składający wizyty zagraniczne otrzymują konkretne zalecenie, co jest głównym celem ich podróży.
Te wizyty i stosunki dwustronne są teraz ważniejsze nawet niż w przeszłości, kiedy światowa gospodarka została rozchwiana przez politykę celną Donalda Trumpa. I nie ma pewności, kiedy i za co jakiś kraj zostanie ukarany niebotycznymi stawkami.
Więc dzisiaj europejscy szefowie państw i rządów jadą do Chin i nie pouczają gospodarzy, że powinni przestrzegać praw człowieka.
Bądź miły, to pomoże zmniejszyć deficyt...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)