Atak na Iran mocno dzieli Europę
Bronić prawa międzynarodowego czy uznać prawo siły? Macron i Sánchez stawiają na pierwsze, von der Leyen, Merz i Meloni – na drugie.
W lawinie przemówień, jakie wygłasza przewodnicząca Komisji Europejskiej, to jedno może przejść do historii.
– Europa nie może być strażnikiem dawnego porządku światowego, bo ten świat odszedł w przeszłość i już nie wróci. Owszem, zawsze będziemy bronili i promowali system oparty na prawie, który wraz z naszymi sojusznikami pomogliśmy zbudować. Ale nie możemy się już dłużej na nim opierać jako jedynym sposobie uchronienia naszych interesów czy też zakładać, że to prawo ochroni nas od złożonych zagrożeń, przed jakimi stajemy – powiedziała na początku tygodnia na spotkaniu ambasadorów Unii Ursula von der Leyen.
Jej zdaniem Unia musi przebudować swoje instytucje tak, aby mogły skutecznie działać w świecie opartym na strefach wpływów, na sile. – Należy rozstrzygnąć, czy system, który zbudowaliśmy – ze wszystkimi jego próbami budowy w dobrej wierze kompromisów i konsensusu – wzmacnia naszą wiarygodność jako podmiotu geopolitycznego, czy ją osłabia – dodała Niemka.
Podzielona Komisja
Przesłanie jest mocne, bo Unia, która łączy kraje o odmiennej historii, kulturze czy pochodzeniu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)