Jest pustynia, będzie woda? Morze Aralskie wraca do życia
Morze Aralskie, symbol katastrofy ekologicznej wywołanej przez człowieka, powoli się odradza. Jego trwała odbudowa nie będzie jednak możliwa bez współpracy państw regionu, od Kazachstanu po Tadżykistan. Jak wygląda to w praktyce?
Najnowsze doniesienia dotyczące odradzania się Morza Aralskiego napawają optymizmem. I choć są powody do radości, eksperci podkreślają, że to jeszcze nie koniec walki o akwen, który stał się symbolem katastrofy ekologicznej wywołanej działalnością człowieka. Kluczem do uratowania jeziora jest współpraca międzynarodowa regionu – zaznaczają badacze. Z tym jest jednak gorzej niż można by oczekiwać.
Morze Aralskie: początek katastrofy
Proces degradacji Morza Aralskiego rozpoczął się w latach 60. XX wieku – przede wszystkim w wyniku realizowanej przez Związek Radziecki polityki rozwoju rolnictwa, w tym upraw bawełny na terenach dzisiejszego Uzbekistanu, Turkmenistanu i Kazachstanu.
Rolnictwo wymagało dużych ilości wody, więc dwa główne dopływy akwenu – Amu-daria i Syr-daria – kierowana do tworzonych systemów irygacyjnych, które miały zmienić radziecką Azję Centralną w światową potęgę uprawy bawełny. Projekt był źle przygotowany, znacząca część wody transportowanej na pola bawełny wsiąkała lub parowała po drodze. Błędna polityka władz ZSRR doprowadziła do tego, że Morze Aralskie jest obecnie w dramatycznym stanie i nie przypomina zbiornika wodnego, którym było w połowie XX wieku.
Początkowo woda w tym zbiorniku opadała o około 20 centymetrów rocznie. Z biegiem lat tempo...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)