Schrony są ważne, ale drogie
Spodziewamy się, że w razie konfliktu ludzie będą chcieli wyjechać do mniejszych miejscowości lub na wieś. Dlatego tak dużą wagę przywiązujemy w tej chwili do przygotowania planów ewakuacji – mówi Wiesław Leśniakiewicz, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.
Do 30 kwietnia rząd ma złożyć sprawozdanie z pierwszego roku obowiązywania ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej zwanej schronową. Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025–2026 zawiera ośmiopunktową listę priorytetów. Otwierają ją remonty i budowa obiektów zbiorowej ochrony. Gdy ustawa wchodziła w życie, według Najwyższej Izby Kontroli, miejsce w schronie mogło znaleźć 1,3 mln mieszkańców Polski. Czy coś się zmieniło w tej kwestii?
Zbieramy w tej chwili dane, ale proces inwestycyjny trwa lata, a nie miesiące. Dlatego w pierwszej kolejności chcielibyśmy skupić się na wyremontowaniu obiektów, które kiedyś pełniły rolę schronów i ukryć. W tym momencie mogę powiedzieć, że od ubiegłego roku Państwowa Straż Pożarna zrobiła przegląd prawie 4,7 tys. miejsc. W przypadku 2,5 tys. z nich uznano, że po dokonaniu prac naprawczych mogą nadal pełnić funkcje budowli ochronnych, ale raczej ukryć niż schronów. Schrony, choć powszechnie mówi się tak o wszystkich miejscach, w których można się ukryć, są konstrukcjami hermetycznymi, które mają chronić w przypadku ataku nuklearnego. Ich budowa jest bardzo droga i dlatego nawet bogate kraje, jak Niemcy, poszukują różnych dodatkowych rozwiązań chroniących ludzi. My to też robimy. Wojewodowie z pomocą wojska typują miejsca najbardziej zagrożone atakiem i tam powstaną schrony lub ukrycia,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)