Biznes chce Chips Act 2. UE musi przyspieszyć
Polska chce zaistnieć na rynku chipów, ale nie jesteśmy w próżni, a pierwsza próba uniezależnienia Europy od azjatyckich dostawców okazuje się mrzonką.
Pierwszy unijny Chips Act miał być tarczą chroniącą Europę przed technologicznym uzależnieniem, ale w starciu z twardą geopolityką i rynkową weryfikacją okazuje się niewystarczający. Sektor motoryzacyjny i firmy technologiczne biją na alarm: potrzebujemy Chips Act 2. I nie chodzi już tylko o pompowanie miliardów euro w wielkie fabryki, ale o budowę pełnego, odpornego na wstrząsy ekosystemu – od projektowania, przez linie pilotażowe, po montaż.
Zderzenie z rynkiem
Kryzys półprzewodników z lat 2020–2023 pokazał, jak silnie europejska gospodarka, ze szczególnym uwzględnieniem motoryzacji, uzależniła się od dostaw z Azji – głównie od takich gigantów jak TSMC czy Samsung Electronics. W samym tylko 2021 r. niedobory chipów kosztowały globalny przemysł motoryzacyjny aż 210 mld dol. utraconych przychodów, a z linii produkcyjnych nie zjechało ponad 11 mln pojazdów. Zakłócenia w logistyce oznaczały w Europie przestoje, podczas których produkcja w największych zakładach w Niemczech, Francji czy Włoszech spadała o kilkadziesiąt procent. Odpowiedzią UE było przyjęcie pierwszego European Chips...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)